Jesteś osobą na blogu!
Online:

Blog

Strona główna
O Rafale Glińskim

Aktualności

Działalność blogowa

Galeria zdjęć

Zdjęcia

Forum dyskusyjne

Forum

Linki

piłka ręczna - kielce
cksport; echo dnia - Vive Kielce; KS Vive Targi Kielce; gazeta.pl - Kielce; radio kielce;

serwisy sportowe
ciacha; po bandzie; z czuba; onet; sport fan; sports; sportowe fakty; sport; s24; sport24; wp; interia; sport1; esport tv; Wielkopolski Sport; sportall; kronika sportu; efakt; polskieradio;

piłka ręczna
ZPRP; reczna.pl; pilka-reczna.org; zkontry; handball.pl;

zagraniczne
EHF TV; ehf-euro; eurohandball;

strony zawodników
G. Tkaczyk; W. Zydroń; Wyszomirski; Lijo-brothers;

zdjęcia meczowe
sportowe fakty;

blogowe
e-konkursy; darmowe gadżety; ludzie-serca;

Archiwum

2009
czerwiec (18)
lipiec (3)
sierpien (10)
wrzesień (16)
październik (21)
listopad (26)
grudzień (18)

2010
styczeń (18)
luty (14)
marzec (13)
kwiecień (16)
maj (17)
czerwiec (14)
lipiec (11)
sierpien (9)
wrzesień (19)
październik (18)
listopad (11)
grudzień (13)

2011
styczeń (6)
luty (13)
marzec (6)
kwiecień (21)
maj (9)
czerwiec (9)
lipiec (4)
sierpien (6)
wrzesień (4)

"Mogę mieć żal, ale do siebie". Rafał Gliński o kulisach odejścia z Vive


czwartek, 22 września 2011, 22:38 | tagi: rafał gliński wywiad

W sobotę o godzinie 18 piłkarze ręczni Vive Targi Kielce w meczu czwartej kolejki PGNiG Superligi zmierzą się w Mielcu z miejscową Stalą. Przeciwko kieleckiej drużynie zagra między innymi Rafał Gliński, który w Kielcach spędził poprzednie dwa i pół sezonu, zdobywając dwa mistrzostwa Polski.


Precz z łapami...


Paweł Kotwica: * Emocje związane z twoim odejściem z drużyny z Kielc już opadły?
Rafał Gliński: – Jasne, nie ma co już mówić o jakichś wielkich emocjach z tym związanych. Ten etap jest zamknięty.

* Ale jakiś żal został?
– A do kogo mogę mieć żal albo pretensje? Chyba głównie do siebie, bo nie potrafiłem udowodnić swojej przydatności dla zespołu, przekonać do siebie działaczy i trenera. Mówię szczerze, wszystko jest OK, już to przełknąłem.

* Czerwcowa decyzja Zarządu Vive Targi Kielce była dla ciebie jakimś zaskoczeniem czy spodziewałeś się, że odejdziesz?
– Po części się spodziewałem, ale do końca miałem nadzieję, że zostanę. Ta sytuacja ani dla nas, zawodników, którzy odchodzili z klubu, ani dla działaczy i trenerów w Kielcach nie była szczególnie przyjemna, ale takie jest życie, coś się kończy, a zaczyna się coś nowego.

* Jak będziesz wspominał te dwa i pół roku spędzone w Kielcach?
– To był na pewno najlepszy okres w mojej karierze, osiągnąłem z chłopakami bardzo dużo, prawie wszystko, co było możliwe. Szczególnie dobry był rok 2009. Wprawdzie najpierw w połowie sezonu rozpadł się mój klub w Niemczech i musiałem szukać nowego pracodawcy. Potem wszystko się potoczyło super. W lutym zdobyłem brązowy medal mistrzostw świata w Chorwacji, a kilka dni później "wylądowałem na czterech łapach” – znalazłem się w Kielcach. Kilka miesięcy później zdobyłem z drużyną Puchar Polski, a potem moje pierwsze w karierze mistrzostwo. Było ono szczególnie miłe, bo wywalczone przed własnymi kibicami, po piątym meczu z Płockiem. Potem był debiut w Lidze Mistrzów, możliwość pokazania się na arenie europejskiej… Potem kolejne mistrzostwo i puchar… W tych dwóch sezonach były same pozytywy. Kiedyś to będzie się bardzo miło wspominało.

* Kiedy wiadomo już było, że odejdziesz z Vive Targi Kielce, pojawiły się dwie oferty z drugiej ligi niemieckiej, z zespołów Post Schwerin i Empor Roctock. W Rostocku byłeś nawet na testach…
– Trafiłem tam trochę za późno, bo ten klub miał już praktycznie zamkniętą kadrę i budżet. Testy wypadły dobrze, ale działacze musieli znaleźć na mój transfer dodatkowe pieniądze. Ich szukanie trochę trwało, a ja w tym momencie dostałem ofertę z Mielca. Nie mogłem już dłużej czekać i zgodziłem się na przejście do Stali. Za jakiś czas Empor ponowił propozycję, bo znalazł pieniądze, ale ja już obiecałem prezesowi Antoniemu Weryńskiemu ze Stali, że podpiszę umowę i nie mogłem złamać słowa. Tak trafiłem do Mielca i bardzo się z tego cieszę, dobrze się tu czuję.

* Bogdan Wenta mówił o tobie: "»Glina« to człowiek do specjalnych zadań, dla drużyny zrobi wszystko”. Jeśli powiem mu: "Idź i strzel tamtego gościa w łeb”, to on to zrobi. Trener Stali Ryszard Skutnik mówi o swoich zawodnikach "Czeczeńcy”, bo oni zawsze walczą do końca. Ze swoim boiskowym charakterem chyba nie mogłeś trafić lepiej…
– Rzeczywiście, chyba się dopasowałem. Zespół jest super, gramy nowatorską jak na Polskę piłkę ręczną, polegającą na narzuceniu swojego stylu gry i kontratakach, co też mi się podoba. Poznałem już trochę zespół, kilku chłopaków znałem wcześniej, to na pewno zawodnicy z charakterem, nie odpuszczają do samego końca, choć na pewno, jeśli chodzi o umiejętności, nie jest to ekipa pokroju Vive czy Wisły Płock. Założenia są bardzo proste: każde spotkanie jest ważne, w każdym trzeba próbować wygrać, musimy zebrać jak najwięcej punktów i dostać się do czołowej ósemki na play offy. W poprzednim sezonie to się udało i Stal skończyła sezon na czwartym miejscu.

* Wszystkie trzy wasze mecze tego sezonu były bardzo zacięte – remis w Puławach, wygrana jedną bramką w Mielcu z Powenem Zabrze i porażka jednym golem w Legnicy z Miedzią…
– W Puławach wszystkim gra się ciężko, w zeszłym sezonie nawet z Vive się tam męczyliśmy i dwubramkową wygraną zapewniliśmy sobie dopiero w ostatnich minutach. Teraz zremisowaliśmy dość pechowo, 15 sekund przed końcem prowadziliśmy jednym golem, ale daliśmy się zaskoczyć. Mimo to byliśmy zadowoleni z jednego punktu. Z Zabrzem zaczęliśmy bardzo słabo, od stanu 0:4, ale w 50 minucie to my prowadziliśmy "czwórką”. Potem daliśmy się dojść na remis, ale tym razem szczęście było po naszej stronie. W Legnicy rozegraliśmy najsłabszy mecz. Zaczęliśmy super, ale zabrakło nam determinacji, Miedź nas doszła, przeszła, a my nie wykorzystywaliśmy 100-procentowych sytuacji, sam na sam z bramkarzem i dwóch karnych, z których jednego przestrzeliłem ja. W końcówce graliśmy w przewadze i mieliśmy piłkę, a nie potrafiliśmy doprowadzić do remisu. Szczególnie jednak kulała gra w obronie.

* A ty jak się wpasowałeś do zespołu?
– Trener Skutnik oczekuje ode mnie, żebym był zawodnikiem uzupełniającym niektóre pozycje, to tak, jak w Kielcach. W Legnicy prawie cały mecz grałem na środku rozegrania, rzadko wchodzę na lewe skrzydło.

* Trener Wenta o tobie nie zapomniał, znalazłeś się w szerokiej kadrze narodowej.
– Jeśli chodzi o moje szanse na przykład na przyszłoroczne mistrzostwa Europy, to wszystko zweryfikuje boisko i to, jak będę się prezentował w lidze.

* Często pojawiasz się w Kielcach i to chyba nie tylko dlatego, że masz tu dziewczynę?
– Z Mielca jest niedaleko, 100 kilometrów. Mam dziewczynę w Kielcach, poza tym często tam się pojawiałem, bo musiałem się "na raty” przeprowadzić do Mielca. Na pierwszy trening w Stali pojechałem z jedną torbą i tak zostałem na tydzień. Potem po trochu zwoziłem graty i jestem praktycznie już przeprowadzony. Już nie będę miał czasu na cotygodniowe przyjazdy do Kielc, bo teraz gramy z Vive, a potem mamy dwa dalekie wyjazdy, do Lubina i Wągrowca.

* Jedno się praktycznie nie zmieniło: zainteresowanie piłką ręczną w Mielcu jest prawie tak duże, jak w Kielcach, praktycznie na każdym meczu pełna hala. Czujesz się chyba dość swojsko w takiej atmosferze?
– Dokładnie. Fajnie, że w Mielcu jest duże zainteresowanie i kibice potrafią docenić naszą grę. Wiadomo, że atmosfera i oprawy meczów w Kielcach są wzorem dla innych, ale w Mielcu też do tego dążą, kibice jeżdżą na wyjazdy. Zdarza się, że podchodzą na ulicy, proszą o autograf, gratulują wygranej, chcą pogadać. W Kielcach zdarzało się to częściej, ale dobrą grą postaram się zapracować na szacunek kibiców Stali.

* Jak ci się podoba nowa drużyna Vive Targi Kielce?
– Cóż, nie ma za wiele minusów (śmiech). Nazwiska, które przyszły do Kielc, mówią same za siebie. Jestem przekonany, że drużyna powalczy o awans z grupy Ligi Mistrzów i będzie z powodzeniem walczyła o mistrzostwo i Puchar Polski. Miałem możliwość przepracowania z kieleckim zespołem praktycznie całego okresu przygotowawczego, choć oczywiście nie grałem w sparingach. Większość nowych zawodników: Bartka Tomczaka, Sławka Szmala, Grześka Tkaczyka znam bardzo dobrze z kadry, mniej Denisa Bunticia i "Tottiego” Olafssona. Cóż, przed sobotnim meczem na pewno będziemy mieli co robić (śmiech). Cała Polska wie, że Vive jest zdecydowanym faworytem. A jakie my mamy wyjście? Wyjść i walczyć przez 60 minut, to się na pewno spodoba kibicom. Stal jest zespołem, która przed żadnym meczem nie wychodzi na boisko z rękami podniesionymi do góry i okrzykiem "Nie strzelajcie!”. Jeśli tak by miało być, to niech chłopaki z Vive zostaną w domu, my też i miło spędzimy sobie weekend w inny sposób…



źródło: echodnia.eu
foto: sprstal.mielec.pl


PS.: A ja nie chcę zawieszania bloga ;(


zizu chyba nie będziesz kasować moich notek co? :P

gorg

Komentarze (2), Dodaj

Zawieszamy działalność blogową


niedziela, 18 września 2011, 19:48 | tagi:

Z wielką przykrością redakcja bloga zawiadamia, że z żalem jesteśmy zmuszone zawieszenia blogowej działalności na czas nieokreślony.

Spowodowane jest to brakiem czasu, małych możliwości obecności na meczach Stali Mielec, gdzie gra teraz Rafał Gliński, a co z tym wiąże się brakiem naszych wywiadów i relacji meczowych.

Dziękujemy tym, którzy byli razem z nami, odwiedzali naszego bloga. Dziękujemy również Rafałowi za dobrą współpracę.

Jednakże zachęcamy do współpracy z Marzycielską Pocztą, z którą nie zamierzamy się rozstać.

Ania
Agnieszka
Kinga
Agata


zuzia

Komentarze (4), Dodaj

Konferencja prasowa Rafał Gliński


środa, 7 września 2011, 18:56 | tagi: filmiki







zuzia

Komentarze (0), Dodaj

Chciałem wyjechać do Niemiec


środa, 7 września 2011, 11:15 | tagi: rafał gliński wywiad stal mielec

Rafał Gliński był jednym z zawodników, który zapłacił najwyższą ceną za porażkę Vive Targów Kielce w finale mistrzostw Polski. Zawodnik przeniósł się do Stali Mielec, jednak nie zapomniał o swoim byłym zespole i wspierał ich w walce o dziką kartę. W rozmowie z portalem SportoweFakty.pl piłkarz ręczny opowiada m.in. o swoim nowym zespole oraz dlaczego nie wyjechał do Niemiec.
Rafał w swoim debiucie w Stali Mielec
Jakub Szczęsny: Wracasz do Kielc w nowej roli. Jak się czujesz jako były zawodnik Vive Targów Kielce?

Rafał Gliński: Przyjechałem do Kielc dopingować chłopaków. Bardzo się cieszę, że mamy 2 polskie drużyny w Lidze Mistrzów. Zawsze będę miło wspominał 2 lata spędzone w Kielcach. 

Zaskoczyło Cię zwycięstwo Vive nad faworyzowanym Rhein- Neckar Löwen?

- Przed meczem życzyłem chłopakom, by rzucili jedną bramkę więcej. Dużo się nie pomyliłem. 

Jak ocenisz nowych zawodników Vive, którzy po części zajęli miejsca w grupie, która musiała opuścić Vive?

- Moje słowa są zbędne, bo klasowi zawodnicy dołączyli do Kielc. Bartek Tomczak, który występuje na mojej pozycji, to reprezentant Polski i bardzo dobry skrzydłowy. W poprzednim sezonie w Zagłębie Lubin, w każdym spotkaniu potwierdzał swoją klasę. Nie znam Denisa Bunticia, ale ze sparingów oraz występów w turnieju o dziką kartę, widać, że dobrze wkomponował się w zespół i jest dużym wzmocnieniem. Sławomira Szmala i Grzegorza Tkaczyka nie ma co przedstawiać. W obu przypadkach kunszt jest sam w sobie. Thorir Olafsson jest solidnym skrzydłowym. Moi znajomi z Lubeki uważają, że Vive będzie miało z niego pożytek. 

Jak wrażenia po pierwszym meczu ligowym w nowym zespole?

- Mieliśmy pecha. Zremisowaliśmy pechowo w Puławach. W samej końcówce zabrakło nam szczęścia. Każdy punkt zdobyty na wyjeździe cieszy, ale odczuwam niedosyt. 

Do Stali Mielec dołączyłeś kilka dni przed startem rozgrywek. Jesteś dobrze przygotowany do sezonu?

- Tylko tydzień trenowałem z zespołem. Brakuje nam jeszcze zgrania, ale wierzę, że z każdym meczem będzie coraz lepiej.

Vive i Stal dzieli przepaść pod każdym względem. Jakie są największe różnice między Vive, w którym grałeś, a zespołem, w którym obecnie występujesz?

- Stal jest młodszym zespołem i prezentuje inny styl gry. Mamy inne założenia i cele przed sezonem niż Vive, dlatego ciężko porównać takie zespoły. Drużyna z Mielca jest ambitną ekipą, co udowodniła w poprzednim sezonie. Narzucają przeciwnikom swój styl gry. Dużo biegają, kontrują. To jest pozytywne i tego się trzymajmy. 

Występowałeś kiedyś w Śląsku Wrocław. Większość byłych graczy klubu z Dolnego Śląska wypowiada się w samym superlatywach o Śląsku. Jak Ty wspominasz stare czasy spędzone we Wrocławiu?

- Ja osobiście również nie znam osoby, która niemiło wspomina Wrocław. Grałem z Krzyśkiem Lijewskim w Śląsku. Tam stawialiśmy pierwsze kroki w seniorskim sporcie. Mieliśmy dobrych zawodników. Niestety klub został rozwiązany z powodów finansowych. Na całe szczęście Śląsk teraz wraca do II ligi. Życzę im wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę i pomogę chłopakom. 

Stal Mielec nie była twoim pierwszym wyborem, bo szykowałeś się do wyjazdu zagranicznego. Dlaczego się nie udało wyjechać do Niemiec?

- Chciałem wyjechać do Niemiec. Trenowałem, grałem i podobało mi się u naszych zachodnich sąsiadów. Transfer do Rostocku nie doszedł do skutku, gdyż nie chciałem grać w 2 Bundeslidze. Nie dogadaliśmy się i zostałem w Polsce. Nie żałuję swojej decyzji. 

Wracasz jeszcze myślami do meczu Polska - Norwegia na Mistrzostwach Świata 2009? Zdobyłeś bramek na 30:30, a potem wszyscy wiemy co się stało.

- Już chyba dawno o tym zapomniałem (śmiech). Jeżeli ktoś o tym pamięta i wspomina moją bramkę, to bardzo mi miło z tego powodu. 

Nie czujesz się z tego powodu zawodnikiem jednej akcji?

- Broń boże. Zawsze wygra jeden zespół i ten sam zespół przegrywa. Nie ma sensu mówić i wyliczać, że jeden zawodnik rzucił 10 bramek, a drugi 1. Każdy wie, na czym polega sport. Najważniejsze jest to, że każdy zawodnik wnosi coś do zespołu.

źródło: sportowefakty.pl
foto: sprstal.mielec.pl

Uważni widzowie, mogli dostrzec Rafała w Hali Legionów na antenie Polsat Sport podczas finałowego meczu o dziką kartę. Rafał w "nowym" zespole będzie grał podobnie jak w VTK z numerem 19 a kontrakt został podpisany na 2 lata.
gorg

Komentarze (0), Dodaj

Gliński: Przeżyłem w Kielcach super chwile


środa, 31 sierpnia 2011, 19:09 | tagi: rafał gliński wywiad

Dlaczego wybrałeś właśnie ofertę ze Stali Mielec?

– Od czerwca moja przyszłość z Vive się rozchodziła, więc czekałem na propozycje z innych klubów. W ostatnim tygodniu ta sytuacja się wyjaśniła. Mielec potrzebuje takiej osoby jak ja. Dogadałem się z zarządami klubów z Kielc i Mielca. Podpisałem umowę. Jestem z tego zadowolony. Z tego, co widziałem w poprzednim sezonie, to Stal grała szybką piłkę. Mnie takie coś odpowiada. Między innymi to wpłynęło na moją decyzję.

To jest transfer definitywny czy wypożyczenie?


– W tym roku jestem wypożyczony, a kontrakt podpisałem na dwa lata.

Miałeś inne oferty?


– Było podane już, że prowadziłem rozmowy z Azotami. Byłem na testach w Rostocku w Niemczech. Z Mielca to była trzecia oferta i na nią ostatecznie się zdecydowałem.

Trener Ryszard Skutnik mówi, że jego drużyna to zespół „Czeczeńców”. Chyba będziesz pasował do nich ze swoim charakterem i ambicją?


– Miejmy nadzieję. Ja będę chciał jak najszybciej zgrać się z chłopakami, bo wiadomo, że za tydzień jest już liga. Tego czasu na zgranie jest bardzo mało, ale każdy wie, jak się gra w piłkę ręczną. Ze zgraniem nie będzie raczej problemów. Liczę, że szybko wkomponuję się w zespół.

Rozmawiałeś już z trenerem Skutnikiem?


– Nie. Dzisiaj (rozmowa odbyła się w poniedziałek po południu – przyp. red.) zobaczymy się pierwszy raz na treningu. Na pewno przeprowadzi ze mną jakąś rozmowę.

Cofnijmy się trochę w czasie do momentu, w którym zarząd klubu zdecydował, że musisz odejść z Vive Targi. Było to dla Ciebie dużym szokiem?


– Taką decyzję podjął zarząd. Byłem... może nie w szoku, ale na pewno trochę zaskoczony. Nie jestem osobą, która obraża się o takie coś. Trudno. Zarząd z trenerem tak zadecydowali i trzeba to uszanować. Ja przeżyłem w Kielcach super chwile i nie mam o co się obrażać albo czego żałować. Wydaje
mi się, że coś się kończy, coś się zaczyna. To jest nowy etap w życiu.



Z Vive Targi dwa razy byłeś mistrzem Polski, trzy razy zdobyłeś Puchar Polski. Jak będziesz wspominał grę w Kielcach?

– Na pewno bardzo miło. Nie każdy ma w swojej karierze możliwość zdobycia dwóch mistrzostw Polski czy trzech Pucharów Polski, i to trzy razy z rzędu. Jest to dla mnie wielkim osiągnięciem.

W Kielcach miałeś również dobry kontakt z kibicami.


– Kibice w Kielcach są życzliwi i bardzo w porządku. Mam nadzieję, że zostawiłem trochę potu. Oni zawsze mnie wspierali, dopingowali. Będą to dalej robić i wspierać chłopaków, którzy zostali w Kielcach. Szczególnie w tym najbliższym turnieju o „dziką kartę”.

No właśnie, turniej eliminacyjny do Ligi Mistrzów zacznie się za kilka dni. Jakie szanse dajesz swojej byłej drużynie?


– Będzie to ciężki turniej. Wiadomo, jakie zespoły w nim grają. Wszystko jest tam możliwe. Chłopaki na pewno powalczą i jeżeli wygrają ten turniej, to wystąpią w Lidze Mistrzów. A tam już nie trzeba nikogo do niczego motywować. Grają z Valladolid pierwszy mecz i jeżeli wygrają, to trafią na Kronau. Mam nadzieje, że wszystko będzie ok i uda im się awansować do Ligi Mistrzów.

Rozmawiał Wojciech Staniec.


zuzia

Komentarze (0), Dodaj

Facebook





Współpracujemy z:



Foto - Patryk Ptak



Wspieramy:



pomagamy.dbv.pl

FUNDACJĘ
"MAM MARZENIE"


MARZYCIELSKĄ POCZTĘ

WOŚP




Tagi

audio blog byway.pl champions league ciekawostki demotywatory facebook filmiki grundfos cup herosi hsv hamburg hummel charity cup humor inne interwetten cup jachlewski kabaret kalendarz kielce cup konkurs krewniacy kuchczyński lijewski mam marzenie marzycielska poczta me 2010 me 2012 oficjalna strona prasa puchar polski pytania i odpowiedzi quiz rafał gliński rastko stojković reprezentacja sportowiec roku spotkania blogowe stal mielec typowanie vive kielce wośp wypowiedzi dla bloga wywiad zdjęcia życzenia